środa, 2 marca 2011

Recykling śniadaniowy

Nareszcie mamy słońce. W człowieka wstępuje energia, optymizm i chęć do działania. Nawet poranne wstawanie nie jest już przykrym obowiązkiem, kiedy pokój oblewa słoneczny rumieniec. I tak, od paru dni bez marudzenia wstajemy z Kotem kiedy nasze "Berbecium Mobile" budzi się po godzinie szóstej. Kot nie ma w zwyczaju zjadać śniadania przed pracą, a pod wpływem uroczej aury porannej zasiadł ze mną do stołu i delektował się słonecznym porankiem. Bo dla mnie słońce w kuchni to niezwykły znak. Zwiastun. To oznacza że dzień będzie udany, że kawa będzie smakować jak nigdy wcześniej, że Maleństwo będzie dziś grzeczne, a moje pichcenie spotka się z zachwytem Kota i mojego żołądka. 
No właśnie. Co tu zjeść na śniadanie. Zerkam do lodówki. Parówki?  Wędlina? Ser? Nic nie pasuje do pląsów promieni na moim stole. To musi być lekkie, wiosenne, świeże i ładne. Odwiedzam chlebak. Napotykam twardy  chleb Nizza jasny i oczom nie wierzę że jest w takim stanie. Jest tak smaczny że najczęściej pochłaniamy go z samym masłem i to cały! Niebywałe że został tak zlekceważony. No tak, nie było nas dwa dni w domu. Udzielam nam szybkiego rozgrzeszenia i główkuję nad reanimacją a raczej recyklingiem czerstwego pieczywa. I nagle jest. Pomysł. Ręce same sięgają po składniki: jajko, mleko, cukier puder, cynamon, masło i nasz czerstwy bohater. Kroimy chlebek, jajko roztrzepujemy z mlekiem, cynamonem , cukrem pudrem. Na patelni roztapiamy masełko, chlebek maczamy w jajeczno-mlecznej miksturze i smażymy na patelni z dwóch stron aż do uzyskania złotego koloru. Po "zezłoceniu" polecam odstawić patelnię pod przykryciem na trzy minuty aby masełko wsiąknęło i nasze tosty zrobiły się pulchne. Nasze francuskie tosty gotowe! A jako wisienkę na "toście" zaangażowałam  maliny w syropie naszej babci Krysi. Nieocenione w smaku i aromacie. Jeśli nie macie malinek od babci Krysi, Zosi lub Marysi śmiało sięgajcie po dżem, konfitury lub gesty sok ze sklepu...bo tak pysznym tostom nie da się zrobić źle..no może poza musztardą, chociaż kto wie? 
Smakowitości zatem Wam życzę i słońca, dużo słońca!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz