Moim priorytetem w tej potrawie była bardzo wyraźna nuta imbirowa, lekko wręcz rozgrzewająca już po pierwszym kęsie. Ale warunek był też jeszcze jeden, musiała być w tym wyczuwalna słodycz. Uznałam że ananas i imbir to dobrana parka i nie myliłam się. Rozczarował mnie tylko zakupiony przeze mnie owoc, który nie był tak słodki jak oczekiwałam. Dlatego musiałam sięgnąć po cukier.Oj, znowu zero konkretów. Może teraz się uda:
Fileta kroimy w paski, bądź na dość spore kawałki. Przyprawionego solą, pieprzem i wedle uznania chilli, smażymy do zarumienienia się. Następnie dodajemy pokrojonego w kawałki ananasa. Pozwalamy im na integrację.Dodajemy starty na małych oczkach imbir (ok.łyżki stołowej), pół łyżeczki cynamonu, dwie szczypty tartej gałki muszkatołowej. (Na tym etapie przeniosłam zawartość patelni do garnka.) Podlewamy wszystko sokiem pomarańczowym (ok. pół szklanki) Jest to dobry moment na spróbowanie czy nasz imbir zdominował już towarzyszy. Zapewne czegoś będzie nam w smaku brakować. Słodyczy. Zatem dosypujemy ok. łyżki stołowej cukru. Całość mieszamy, podlewając sokiem jeśli jest nam za słodko, lub słodząc jeśli jest taka potrzeba. Następnie kroimy mozzarellę na kawałki i dodajemy do naszej mikstury (ja zrobiłam błąd dodając ją na etapie smażenia kurczaka- całkowicie się z nim zintegrowała) Całość dusimy na średnim ogniu, dosalając i doprawiając aż do efektu zadowalającego. Na koniec dodajemy jeszcze kolendrę, która swą cytrynową nutą doskonale dopełnia całość.
Tak jak wspominałam na początku. Delikatne mięso kurczaka powinno być całkowicie zdominowane aromatem imbirowym i słodyczą ananasa. Najlepiej smakuje podane z ryżem, oraz liśćmi rukoli. Smacznego!!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz